Praca freelancera

Testowe zlecenia i bezpłatne próbki. Ty też pracujesz za darmo?

Wyboru dokonamy na podstawie bezpłatnego, testowego zlecenia. Prosimy o przesłanie bezpłatnej próbki. Weryfikacja kompetencji nastąpi drogą próbnego tłumaczenia/korekty/tekstu. Znasz to? Dowiedz się, jak uniknąć tego typu praktyk, jak reagować, gdy ktoś uzależnia od tego współpracę i czy istnieją sytuację, w których można się na to zgodzić.

Darmowy lunch sprzed 150 lat

Wszystko zaczęło się od „darmowego lunchu”. Funkcjonujący pod akronimem TANSTAAFL zwrot „There Ain’t Such A Thing As Free Lunch” ma długą historię w amerykańskim angielskim. Pojawił się w knajpach i pubach około 1870 roku, kiedy można było dostać lunch w cenie jednego drinka. Właściciele liczyli na to, że klienci skuszeni promocją zasmakują w atmosferze lokalu (oraz w podawanych w nim trunkach) i zechcą pozostać dłużej, zostawiając przy barze okrągłą sumkę. Celowo przyrządzano słone potrawy, żeby spragnieni goście kupowali więcej drinków. A że te ostatnie niekoniecznie były w konkurencyjnej cenie, właściciele ostatecznie i tak wychodzili na promocji korzystnie.

Na początku XX wieku powiedzenie zyskało nowy wymiar. Gdy w 1934 r. nowo wybrany burmistrz Nowego Jorku, Fiorello LaGuardia ogłosił kampanię przeciwko korupcji słowami: „koniec z darmowym lunchem” (no more free lunch), termin ten przeniknął do środowiska ekonomistów. Pół wieku później, w 1975 roku, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Milton Friedman zatytułował w ten sposób swoją książkę poświęconą gospodarce wolnorynkowej, która wywarła wpływ na politykę gabinetu Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych i Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Inny uznany ekonomista Campbell McConnell napisał, że idea ta stanowi jądro ekonomii.

Za darmo? Przyjrzyj się uważniej!

Idea reklamowania produktów czy usług jako „darmowych” jest sprawdzoną i szeroko stosowaną metodą marketingu. Jeśli w sklepie widzisz promocję typu „kup jeden produkt, drugi otrzymasz gratis” albo w restauracji otrzymujesz możliwość zjedzenia darmowego deseru czy bezpłatną kawę do obiadu, to wcale nie ubijasz interesu życia. Sprzedający doskonale wie, co robi. Stosuje sprawdzony sposób na przyciągnięcie klienta, zatrzymanie go i zachęcenie do związania się z daną marką, miejscem czy produktem. Koszt gratisu jest wliczony w pozostałe koszty, które ponosi… nie, nie sprzedający! Ponosi je klient, który zazwyczaj płaci więcej za jeden produkt z gratisem niż za taki sam poza promocją lub za obiad, do którego otrzyma „darmową” kawę.

Jak się ma koncepcja darmowego lunchu do pracy redaktora, tłumacza czy copywritera? Najczęściej przybiera postać darmowych materiałów, od których zleceniodawca uzależnia rozpoczęcie współpracy. Przygotowanie próbnej korekty czy tłumaczenia, które należy przesłać, aby zleceniodawca mógł zweryfikować kompetencje to dość częsta praktyka na polskim rynku. Niektórzy zleceniodawcy wychodzą z założenia, że nie muszą płacić za wykonaną pracę, bo jest to element procesu rekrutacyjnego. Możesz oczywiście odmówić wykonywania próbnych zleceń – a jeszcze lepiej jest umieścić na swojej stronie zapis o tym, że nasze kompetencje i doświadczenie można zweryfikować poprzez portfolio. Ja zrobiłam to tak. Innym sposobem na potwierdzenie profesjonalizmu są referencje.

O tym, jak zdobywać wartościowe referencje, gdy dopiero zaczynasz – w tym wpisie. Teraz zadam pytanie: czy żądanie od kogokolwiek wykonania darmowej pracy bez wynagrodzenia w jakikolwiek (również pozafinansowy sposób) jest uczciwe? Przecież nie nadgryzasz jabłek w warzywniaku, żeby przed zakupem sprawdzić, jak smakują, prawda? Od dentysty również nie żądasz darmowego leczenia kanałowego, aby potwierdzić jego kompetencje. Podobnie u mechanika nie oczekujesz darmowego przeglądu, aby przekonać się, że jest dobry w tym, co robi. Dlaczego tłumacz, korektor czy copywriter mieliby być traktowani inaczej?

Pojawia się również pytanie o to, kto ponosi koszty takich próbek. Wykonawca bezpłatnej korekty czy tłumaczenia poświęci – rzecz jasna – swój czas, ale będą mu potrzebne także narzędzia, materiały, oprogramowanie, urządzenie zużyje określoną ilość prądu, który też kosztuje. Wreszcie pozostaje fakt budowania własnej marki i szanowania swoich umiejętności, czasu czy pracy. Jak chcesz wyrobić sobie opinię profesjonalisty i eksperta, przyciągnąć świetnie płacących, prestiżowych klientów czy zbudować sieć wartościowych kontaktów, jeśli nie cenisz swojej pracy i wykonujesz ją za darmo?

Pamiętaj, że praca za darmo to nie to samo, co praca pro bono czy też non-profit. Jeśli jakaś organizacja NGO prowadzi kampanię, w którą chcesz się włączyć, jeśli jakiś podmiot non-profit realizuje ciekawy dla Ciebie projekt – zaangażuj się! Możesz zyskać ciekawe doświadczenie, które później umieścisz w portfolio oraz referencje za swoją pracę. Sama mam w portfolio dwa takie zlecenia: przekład podręcznika edukacyjnego na temat mowy nienawiści wydanego przez Radę Europy w ramach kampanii No Hate Speech Movement (2012-2014) oraz raportu końcowego dla Komisji Europejskiej w ramach międzynarodowego projektu Orlik – Ptak jakich mało (2015), którego celem jest ochrona niezwykle rzadkiego orlika grubodziobego. Praca przy obydwu projektach była dla mnie świetną zabawą, pozwoliła mi poszerzyć wiedzę i zdobyć nowe doświadczenia. Pamiętaj jednak, że warto zastrzec warunki, pod którymi taką pracę możesz wykonać. Zobacz, jak ja zrobiłam to jednym prostym zdaniem w sekcji Zasady i standardy współpracy:

Współpraca non-profit jest możliwa, o ile odbywa się dla organizacji non-profit, NGOs itp., nie czerpiących zysków z jej efektów.

I tyle. Nic więcej nie trzeba. To jak, od dziś koniec z pracą za darmo?

Author Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Pisarka, redaktorka i tłumaczka z wieloletnim doświadczeniem, związana m.in. z wydawnictwami Astra, Znak, Otwarte. Autorka trzech książek o tematyce historycznej i ponad setki artykułów opublikowanych w mediach tradycyjnych i cyfrowych, m.in. w „Focusie”, „Świecie Wiedzy" czy w serwisie "Medycyna Praktyczna".

More posts by Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

© 2016 Symulakra. Theme by: Theme Nectar | Design by Steps Media Team