Masz (albo wkrótce będzieć mieć) tekst, który chcesz wydać. Masz wydawcę (albo kilku), któremu chcesz zaproponować współpracę. Masz motywację, aby ruszyć do przodu z karierą pisarską. Nie masz za to pojęcia, od czego zacząć. Pierwszy kontakt z wydawnictwem może być  spełnieniem marzeń, ale może być również momentem, w którym legną w gruzach. Jak uniknąć drugiego scenariusza?

Mam tekst – i co teraz?

Kilka lat temu współpracowałam z młodą debiutantką, która przez wiele lat pisała do szuflady, ale postanowiła pokazać światu jedną ze swoich powieści. Romans historyczny, zresztą bardzo ciekawy, oparty na niebanalnym pomyśle. Autorka była przerażona tym, że wreszcie dotarła do momentu, o którym długo marzyła – świat zobaczy jej powieść, wszyscy dowiedzą się o tym, że pisze. Z drugiej strony bała się, że zostanie przez wydawców zignorowana, zbyta lub – co gorsza – negatywnie oceniona i sprowadzona na ziemię. Nie miała pojęcia, jak nawiązać kontakt z jakimkolwiek wydawnictwem, że nie wspomnę o rozeznaniu w tym, gdzie właściwie chciałaby opublikować książkę. Miała gotowy tekst – i utknęła. Wiedziała, że potrzebuje redaktora, który pomoże jej doszlifować tekst i opracować propozycję wydawniczą. Nie wiedziała za to, na przykład:

  • że istnieją zasady pisania dobrego streszczenia (krótko i treściwie pisze o nich Maria Kula tutaj);
  • że jej bio powinno zachęcić do nawiązania z nią współpracy tego konkretnego wydawcę;
  • że wiadomość do wydawnictwa powinna odpowiednio skonstruować, aby zachęcić do otworzenia załącznika (a sam załącznik powinien być w określonym formacie pliku, zgodnie z wymogami wydawcy); 
  • że fragment powieści należy dobrać tak, by wpisywał się w profil wydawcy, jednocześnie przekonując redaktora o tym, że nie ma do czynienia z kolejnym wyciskaczem łez dla znudzonych życiem gospodyń domowych po pięćdziesiątce.

I kilku innych rzeczy, które wypłynęły dopiero w naszej rozmowie.

Jak długo czekać, żeby się doczekać?

Z doświadczenia autorów i redaktorów wynika, że… różnie bywa. Niektórzy wydawcy uprzedzają, że odpowiedź na propozycję wydawniczą może pojawić się nawet po pół roku (tak zastrzega np. Rebis) – albo wcale, jeśli nie będą zainteresowani (taką politykę ma np. Prószyński i S-ka). Standard to ok. 3 miesiące. Zawsze sprawdź, co wydawca umieścił w zakładce “Dla Autorów”, “Wydaj u nas książkę” czy “Współpraca”. Znajdziesz tam wymogi edytorskie dla tekstu, adres, pod który możesz wysłać propozycję i zasady kontaktu wydawnictwa z autorem. Od razu ostrzegam – pierwsza próba cierpliwości nastąpi, gdy będziesz czekać na odpowiedź. Dlaczego piszę – “pierwsza”? Cóż, od momentu przyjęcia propozycji przez wydawcę do dnia, w którym zobaczysz swoje książki na półce w księgarni (albo chociaż zapowiedź na stronie czy profilu w mediach społecznościowych wydawnictwa) może minąć wiele miesięcy.

Czy (i kiedy) wypada się przypominać?

Na pewno nie po kilku dniach, tygodniu czy nawet kilku tygodniach, jeśli wydawca zastrzega sobie prawo do odpisania na wiadomość nawet po pół roku. I niekoniecznie poprzez kolejnego maila, bo możesz się nie doczekać na odpowiedź wcale. Skrzynki pocztowe w redakcji zazwyczaj są przeładowane – od nowinek z rynku, przez pocztę wewnętrzną, po korespondencję z autorami, agentami, tłumaczami, grafikami… Poza tym żaden redaktor nie będzie tracić czasu na odpisywanie autorowi, że nadal nie zapoznał się z przesłaną propozycją, jeśli ma na to jeszcze kilka miesięcy. Co robić?

Możesz spróbować na przykład zadzwonić. Jeśli wydawnictwo, poza adresem mailowym, na który spływają propozycje, podało również numer telefonu do redakcji, warto skontaktować się w okolicach terminu odpowiedzi. Dobra rada – nie dzwoń na numer ogólny wydawnictwa ani do innych działów (np. marketingu czy kontaktów z mediami), bo prawdopodobnie tylko stracisz czas i niczego się nie dowiesz. Jeśli uda ci się dodzwonić do redakcji, zapytaj o osobę zajmującą się propozycjami wydawniczymi. Podaj swoje nazwisko, tytuł książki, datę przesłania propozycji i zapytaj o decyzję, jeśli już zapadła. Możesz również poprosić o uzasadnienie w kilku słowach odpowiedzi odmownej, jeśli taką otrzymasz. Ta informacja będzie dla Ciebie cenna, jeśli usłyszysz na przykład, że propozycja nie mieści się w profilu wydawnictwa lub że nie przyjmuje ono w tym roku pod swoje skrzydła nowych autorów. Jeśli zależy Ci na współpracy z konkretnym wydawcą, ale dostaniesz propozycje współpracy od innych oficyn – odmowa pozwoli również zdecydować o podpisaniu umowy z kimś innym.

UWAGA: niektórzy wydawcy potrafią bardzo szybko odpowiedzieć na wiadomość – i to wcale nie musi oznaczać spełnienia marzeń. Istnieją firmy, które działają w sposób naśladujący działalność wydawniczą, choć faktycznie realizują one jedynie odpłatne usługi publikacji i do wydawnictw im daleko. Umowy przez nie proponowane bywają bardzo niekorzystne, a sfinansowanie wydania książki przerzucane jest (często w całości) na autora, który często nawet nie wie o tym, że takie praktyki panują na rynku – ani jakie ryzyko ponosi. Więcej napiszę o tym w osobnym wpisie.

Nie udało się… I co teraz?

Co zrobić, jeśli Twoja propozycja nie spotkała się z przyjęciem żadnego wydawcy? Może warto przyjrzeć się jej bliżej. Czy została przygotowana rzetelnie i zgodnie z wytycznymi? Czasem nawet niewłaściwy tytuł lub początek wiadomości (o tym, dlaczego nie zaczynamy od “Witam” przeczytasz w książce, którą polecam poniżej) lub rozszerzenie pliku może zaowocować odrzuceniem propozycji na wstępie. Twoim zdaniem wszystko wygląda idealnie? Niekoniecznie tak musi być dla wydawcy.

To jest moment, w którym potrzebujesz pomocy kogoś doświadczonego. Możesz poprosić o zaopiniowanie propozycji wydawniczej lub pomoc w jej przygotowaniu od zera – jeśli chcesz zlecić to mnie, zapraszam do zakładki Kontakt. Pomogę Ci napisać lub przyjrzę się konspektowi, streszczeniu czy mailowi do wydawcy i podpowiem, co dodać, zmienić lub doszlifować, aby zwiększyć szanse trafienia w jego oczekiwania. Nieprofesjonalne (zdaniem wydawcy, niekoniecznie Twoim), naszpikowane błędami, napisane w sposób bezrefleksyjny, a nawet z pewnym przesadnym samozachwytem i zadufaniem w sobie, zniechęcą do Ciebie redaktora i wydawcę. Pamiętaj, że to najpierw redaktor, a ostatecznie czytelnik ocenia, czy książka jest “przełomowa”, “wbijająca w fotel” albo “zmieniająca oblicze gatunku”. Nie obiecuj gruszek na wierzbie – zniechęcające do dalszej lektury sformułowania w stylu: Moja książka na pewno będzie bestsellerem, Czytelnicy pokochają moje powieści, Właśnie na taką historię czekaliście! odniosą skutek odwrotny do zamierzonego. Poza tym nie odbieraj pracy działowi marketingu i promocji – na wymyślanie blurbów i treści promocyjnych przyjdzie jeszcze czas.

Lektura do polecenia:

Wszystko zależy od przyimka. Bralczyk, Miodek, Markowski w rozmowie z Jerzym Sosnowskim“, wyd. Agora, Warszawa 2014

Author Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

Pisarka, redaktorka i tłumaczka z wieloletnim doświadczeniem, związana m.in. z wydawnictwami Astra, Znak, Otwarte. Autorka trzech książek o tematyce historycznej i ponad setki artykułów opublikowanych w mediach tradycyjnych i cyfrowych, m.in. w „Focusie”, „Świecie Wiedzy" czy w serwisie "Medycyna Praktyczna".

More posts by Agnieszka Bukowczan-Rzeszut

© 2016 Symulakra. Theme by: Theme Nectar | Design by Steps Media Team